Zamknij Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
FleetDerby 2026

Ropa po 8 zł? To nie jedyny problem dla transportu - komentarz ekspercki

Udostępnij

Ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie dla branży TSL to ważny sygnał: dziś największym wyzwaniem nie jest wyłącznie sam wzrost cen, ale zmienność - wyjaśnia Anna Biekionis, Country Manager DKV Mobility.

Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie znów przypomniała Europie, że transport żyje nie tylko rytmem popytu i podaży, ale także geopolityki. Gdy napięcie obejmuje region kluczowy dla światowego handlu ropą i gazem, skutki szybko wychodzą poza mapę działań wojennych: drożeją surowce, rośnie koszt frachtu i ubezpieczeń, a firmy transportowe w całej Europie zaczynają funkcjonować w warunkach podwyższonej niepewności.

Dla branży TSL to ważny sygnał: dziś największym wyzwaniem nie jest wyłącznie sam wzrost cen, ale zmienność, która utrudnia planowanie kosztów i rentowności.

Ormuz – klucz globalnego rynku paliw

Cieśnina Ormuz pozostaje jednym z najważniejszych punktów newralgicznych dla globalnego rynku energii. Według amerykańskiej Agencji ds. Energii (EIA) w pierwszej połowie 2025 roku przepływało nią średnio 23,2 mln baryłek ropy dziennie, co odpowiadało około 29 proc. światowego morskiego handlu ropą.

Tą samą trasą przechodzi również istotna część światowego handlu LNG. Kiedy więc w regionie dochodzi do ataków na infrastrukturę, ograniczeń żeglugi i gwałtownego wzrostu ryzyka, reakcja rynku jest natychmiastowa. W ostatnich dniach notowania Brent dochodziły do okolic 119 - 120 dolarów za baryłkę, a zakłócenia w żegludze przez Ormuz wywołały presję nie tylko na rynek ropy, lecz także gazu i produktów rafineryjnych.

Natychmiastowa reakcja rynku

Dla europejskiego transportu drogowego to szczególnie istotne, bo sektor nadal jest silnie uzależniony od paliw konwencjonalnych. Z danych Eurostatu wynika, że w 2023 roku transport odpowiadał za 32 proc. finalnego zużycia energii w Unii Europejskiej, a sam transport drogowy za 73,4 proc. energii zużywanej w transporcie.

Benzyna i olej napędowy wciąż stanowią niemal 90 proc. energii wykorzystywanej w ruchu drogowym. To oznacza, że każdy silny impuls cenowy na rynku energii bardzo szybko przekłada się na koszty przewoźników, operatorów flot i firm logistycznych. Nie chodzi przy tym tylko o sam litr diesla. Rosną także koszty przewozu paliw, frachtu morskiego, finansowania zapasów, ubezpieczeń i zabezpieczania dostaw – wyjaśnia Anna Biekionis, Country Manager DKV Mobility.

Polska problem to nie cena

Z polskiej perspektywy warto oddzielić dwie kwestie: bezpieczeństwo fizycznych dostaw i poziom cen. Dziś nie ma oficjalnych sygnałów, że Polsce grozi niedobór paliw. Rząd podkreśla, że sytuacja w zakresie zapasów i dostaw pozostaje stabilna. To jednak nie oznacza komfortu kosztowego. Na stacjach już widać presję wzrostową: według e-petrol prognoza na tydzień 9 - 15 marca 2026 zakłada ceny benzyny Pb95 na poziomie 6,15 - 6,30 zł za litr, a oleju napędowego 7,12 - 7,29 zł za litr.

Jak podkreśla Anna Biekionis, polski rynek detaliczny nie jest jednolity. Ceny różnią się regionalnie, zależą od lokalnej konkurencji, struktury rynku i intensywności obecności stacji paliw na danym obszarze.

Dla firm z sektora TSL oznacza to, że zarządzanie tankowaniami przestaje być prostą operacją zakupową, a staje się elementem realnego zarządzania marżą – dodaje Biekionis.

Kto jeszcze?

W praktyce konsekwencje wykraczają daleko poza sam transport drogowy. Wyższe ceny ropy i gazu uderzają również w lotnictwo, które mierzy się jednocześnie z droższym paliwem i koniecznością omijania części przestrzeni powietrznej. Presję odczuwa także żegluga, bo rosną stawki ubezpieczenia wojennego i ryzyko wydłużania tras.

Droższa energia i zakłócenia logistyczne przenoszą się ponadto na przemysł chemiczny, nawozowy, energochłonny oraz szerzej na handel i produkcję. Innymi słowy, konflikt w regionie Zatoki nie pozostaje regionalnym problemem, lecz bardzo szybko staje się kosztem wpisanym w europejskie łańcuchy dostaw.

W takich warunkach firmy transportowe nie potrzebują prostych deklaracji, że ceny zaraz wrócą do tzw. normy, bo tego dziś nie da się uczciwie obiecać. Potrzebują za to większej przewidywalności operacyjnej: lepszej kontroli kosztów, planowania tras, elastycznego wyboru miejsc tankowania i szybszego reagowania na zmiany na rynku. To właśnie tutaj rośnie znaczenie partnerów technologicznych i flotowych.

Nie dlatego, że mają wpływ na geopolitykę albo globalne ceny surowców, lecz dlatego, że pomagają ograniczać skutki zmienności. Z perspektywy klienta TSL wartość partnera takiego jak DKV Mobility nie polega więc na „zatrzymaniu” rynku, ale na dostarczaniu narzędzi, które pozwalają podejmować decyzje na podstawie danych, a nie o domysłów. W czasach napięć geopolitycznych to nie slogan, tylko konkretna przewaga operacyjna - komentuje Anna Biekionis.

Co nas czeka?

Najbliższe tygodnie pokażą, czy obecny szok okaże się krótkotrwały, czy przerodzi się w dłuższy okres wysokiej zmienności na rynku energii. Niezależnie od scenariusza jedno wydaje się pewne: dla europejskiego i polskiego TSL geopolityka znów stała się czynnikiem kosztowym pierwszej kategorii. A to oznacza, że odporność operacyjna, szybki dostęp do danych i umiejętność zarządzania całkowitym kosztem mobilności będą dziś ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.

Przeczytaj również
Popularne